Pan Bóg stworzył jedzenie, a diabeł kucharzy. J. Joyce Blog wolny od reklam.

Dania główne - bezmięsne

piątek, 30 marca 2012

Mój syn po pewnej przerwie znowu zaczął chodzić na kółko kulinarne i stamtąd właśnie mam przepis na te wspaniałe wiosenne kotlety. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam, to że trochę się rozpadały przy smażeniu, ale myślę, że sprawę rozwiązałoby dodanie jeszcze jednego surowego jajka do masy - i tak też podaję poniżej. Myślę, że najlepszą rekomendacją tych kotletów będzie to, że zjadła je ze smakiem nawet moja młodsza córka, która nie cierpi jajek na twardo (chciałam napisać, że nie znosi jajek na twardo, ale zabrzmiałoby to dwuznacznie ;))

Składniki na około 6 kotletów:

6 jajek ugotowanych na twardo 

2 średnie cebule

1/2 pęczka szczypioru

2 szklanki mleka

1 kajzerka

2 surowe jajka

pieprz, sól

bułka tarta do obtaczania

oliwa do smażenia

Kajzerkę zalej ciepłym mlekiem i poczekaj, aż je wchłonie. Cebulkę drobno posiekaj i podsmaż na patelni. Jajka rozdrobnij widelcem lub malakserem, dodaj odsączoną kajzerkę i całość ugnieć. Dodaj surowe jajka, wymieszaj. Dodaj cebulkę i posiekany szczypior oraz sól i pieprz, dobrze wymieszaj. Z masy jajecznej formuj kulki, lekko je spłaszczając. Obtaczaj je w bułce tartej i smaż z obu stron na wolnym ogniu, aż się zarumienią.

 

 

niedziela, 19 lutego 2012

Ostatnio odkryłam amarantus, czyli ziarno szarłatu, nazywane zbożem XXI wieku. Amarantus jest bardzo bogatym źródłem łatwo przyswajalnego białka, ma także bardzo dużą zawartość wapnia i żelaza, a dodatkowo jest dobrym źródłem błonnika i ma niski IG - zaledwie 35 (uwaga - amarantus dmuchany, czyli tzw. popping, ma indeks już 70, czyli znacznie większy). Smakuje niepodobnie do żadnego innego zboża, jakie zdarzyło mi się jeść, ale smak jego jest dość neutralny, toteż można go wykorzystywać na wiele sposobów, np. dodając do zup, sałatek, a także do faszerowania warzyw. Tym razem postanowiłam wykorzystać amarantus do gołąbków, które są nieco zmienioną wersją moich gołąbków wegetariańskich z kaszą i soczewicą.

Składniki:

200 g ugotowanej soczewicy, np. zielonej

2/3 szklanki ziaren amarantusa

1 cebula

2 łyżeczki majeranku 

sól, pieprz, oliwa z oliwek

1 jajko

kilka liści kapuścianych

1 l bulionu 

sos pomidorowy (korzystam z sosu passata w kartonach, doprawiając zgodnie z naszymi upodobaniami)

Amarantus ugotuj w lekko osolonej wodzie w proporcji 1:1, czyli na 2/3 szklanki ziaren weź 2/3 szklanki wody. Ziarna należy gotować do momentu, aż cała woda zostanie wchłonięta - nie należy odlewać wody. Cebulkę posiekaj i podsmaż na oliwie. Wymieszaj ze sobą amarantus, soczewicę, cebulę i przyprawy. Dodaj surowe jajko, wyrób farsz.

Kapustę lekko obgotuj, zdejmij liście, zwijaj gołąbki. Gotowe gołąbki ułóż w garnku wyłożonym liśćmi kapusty, zalej bulionem, gotuj przez około 15-20 minut. Podawaj z sosem pomidorowym.

 

środa, 22 września 2010

Przyznaję się bez bicia, że zakupy spożywcze najbardziej lubię robić sama. Wybieram sobie, przebieram, oglądam bez pośpiechu i z namaszczeniem. Czasem jednak zdarza się odmiana - musiałam zabrać na większe zakupy mojego syna i były to bardzo interesujące zakupy ;) Dzieci z reguły bywają z nami tylko w niewielkich lokalnych sklepach, bo tak jest po prostu wygodniej. Toteż wyprawa do dużego supermarketu stanowi nie lada rozrywkę. Mój syn wypatrzył żółte pomidory, białą paprykę, i uparł się na słodkie ziemniaki, musiałam więc oczywiście to wszystko kupić. I stąd właśnie dzisiejsza notka.

Nie mogę powiedzieć, żebym specjalnie przepadała za batatami (smakują jak upieczona gruszka - to opinia syna), ale są ciekawą odmianą dla zwykłych ziemniaków lub makaronu, zwłaszcza w towarzystwie pieczonego kurczaka. Przepis znalazłam na stronie Kwestia smaku.

Składniki:

bataty

oliwa z oliwek, sól, pieprz, tymianek

Bataty umyj, podziel na ćwiartki. Posmaruj je oliwą, posyp solą i pieprzem. Piecz przez około 30-40 minut w 200 stopniach. Pod koniec pieczenia, posyp bataty tymiankiem.

PS Po namyśle wstawiam to danie do kategorii bezmięsnych, można potraktować je jako samodzielny posiłek.

sobota, 02 stycznia 2010

Nowy Rok zdecydowaliśmy powitać obiadem w greckim stylu - przygotowałam dolmadakia, czyli greckie gołąbki zawijane w liściach winorośli. Jadłam takie gołąbki na Krecie i muszę przyznać, że jest to jeden ze smaków, który pamiętam najbardziej z tamtych wakacji. Do tego szklaneczka retsiny i już jestem w kulinarnym niebie :)

Liście winorośli można dostać w delikatesach - ja kupiłam w Piotrze i Pawle. Samo zawijanie idzie bardzo łatwo, bo te liście są znacznie bardziej miękkie i elastyczne niż liście kapusty. Nadziewać można dolmadakia także mięsem, lecz ja zdecydowałam się na wersję bezmięsną. Przepis zaczerpnęłam z książeczki "Smaki Grecji" wydawnictwa Parragon.

Składniki:

słoik 500 ml liści winorośli w słonej zalewie

180 g ryżu arborio lub innego krótkoziarnistego

1 duża cebula

1-2 ząbki czosnku

50 g rodzynek

50 g orzeszków piniowych (zamiast piniowych, użyłam ziemnych)

po łyżce świeżego koperku, pietruszki i mięty

sól, pieprz

sok z 2 cytryn

1/2 szklanki oliwy z oliwek

Liście winorośli wyjmij ze słoika, przełóż do większego naczynia i zalej wrzątkiem. Pozostaw je na 20 minut, a następnie odcedź. Ryż zalej zimną wodą, zagotuj. Następnie zmniejsz ogień i gotuj ryż jeszcze 15-20 minut. Posiekaj cebulę i czosnek, podsmaż na oliwie, następnie dodaj do ugotowanego i przestudzonego ryżu. Wrzuć też rodzynki i grubo posiekane orzeszki, dodaj zioła, sól i dość dużo pieprzu, wszystko razem wymieszaj.

Na liście winorośli nakładaj nadzienie (mniejsze liście można składać razem po 2-3 sztuki), zawijaj najpierw boki, a potem podstawę liścia. Ułóż gołąbki ciasno w żaroodpornym naczyniu, zalej sokiem z cytryny, oliwą oraz 1/2 szklanki wody. Naczynie nakryj pokrywką lub folią aluminiową i wstaw dolmadakia do piekarnika w temperaturze 180 stopni. Piecz przez około 45 minut.

Dolmadakia można jeść na ciepło i na zimno, najlepiej z greckim jogurtem.

sobota, 12 września 2009

Ostatnio gotowałam po włosku, ale od paru dni mam apetyt na dania orientalne. Na pierwszy ogień idą sajgonki, które chodzą za mną już od dawna. Wbrew pozorom, wcale nie jest trudno je przygotować - niektórzy boją się zawijania farszu w cieniutki papier ryżowy, ale mając wprawę w zwijaniu gołąbków, wcale nie jest to skomplikowane. Nadziewać sajgonki można rozmaicie, tym razem zdecydowałam się na farsz wegetariański.

Składniki (na ok. 10 sajgonek):

opakowanie papieru ryżowego

garść grzybów mun

garść chińskiego makaronu ryżowego

1 cebula

pół strąka czerwonej papryki

1 mała papryczka chilli

1 marchewka

pół selera

3 łyżki pędów bambusa (cienko siekanych)

ewentualnie jajko

olej sezamowy lub z orzeszków ziemnych

łyżeczka chińskiej przyprawy 5 smaków

2 łyżeczki sosu sojowego

do podania - gotowy sos do sajgonek, np. słodko-kwaśny

Cebulę i paprykę posiekaj drobno, marchewkę i seler zetrzyj na grubej tarce. Grzyby i makaron namocz zgodnie z przepisem na opakowaniu, namoczone grzyby posiekaj na cienkie paski. Rozgrzej na patelni oliwę i wrzuć cebulę, smaż ją przez chwilę i dorzuć marchewkę, seler i paprykę. Smaż mieszając przez 2-3 minuty, następnie dodaj grzyby, makaron i bambus. Dopraw całość sosem sojowym i przyprawą 5 smaków, dobrze wymieszaj i zostaw, aby trochę przestygło. Jeżeli farsz będzie luźny, możesz dodatkowo wbić do niego jajko i wyrobić (oczywiście po przestygnięciu).

Papier ryżowy przygotuj zgodnie z instrukcją - trzeba go przez moment namoczyć w letniej wodzie i położyć na desce, aby zmiękł. Następnie nałóż nadzienie i zwiń sajgonki, zaczynając od boków i podstawy (zazwyczaj można podeprzeć się obrazkiem na opakowaniu papieru ryżowego). Zwinięte sajgonki smaż na gorącym oleju na złoty kolor. Podawaj od razu, razem z sosem.

środa, 22 lipca 2009

Już jestem z powrotem w domu - wrażeniami z podróży na pewno się podzielę na blogu podróżniczym. Jeżeli chodzi o kwestie kulinarne, to w drodze powrotnej odwiedziliśmy rodzinę mojego męża mieszkającą na wsi i było to dla nas bardzo miłe przeżycie - wspaniałe, wiejskie jajka; świeżo wędzony boczek i szynka; kiełbasa i kaszanka własnego wyrobu, a także samodzielnie wyhodowane, pyszne warzywa. Oczywiście "mieszczuchów", czyli nas, nie wypuszczono bez odpowiedniego zaopatrzenia :) Od kilku dni zmagałam się więc z przetworzeniem tego, co przywieźliśmy. Zgodziłam się przyjąć cukinię - myślałam o jednej lub dwóch, a tymczasem dostaliśmy 12 ogromnych cukinii :) Część zjedliśmy, ale resztę musiałam przerobić, co przysporzyło mi mnóstwo pracy, ale za to jak wspaniale prezentuje się teraz moja spiżarnia! Szkoda, że ta gałąź rodziny mieszka aż 500 km od nas...

Zanim jednak zacznę prezentować przetwory, a także inne przepisy, których nagromadziło się całe mnóstwo, zamieszczę bardzo prosty przepis na panierowaną cukinię. Widziałam taką cukinię na kilku blogach ostatnio. Przygotowując ją, znalazłam w lodówce pół opakowania tartego parmezanu, który w przypływie natchnienia dodałam do panierki, i cukinia otrzymała bardzo interesujący, nowy smak.

Składniki:

1 duża cukinia lub 2 małe

2 jajka

3 łyżki oliwy

szklanka bułki tartej

płaska łyżka soli

100 g tartego parmezanu

oliwa do smażenia

Cukinię pokrój w plastry grubości około 1 cm. Jajka wymieszaj z oliwą (dodatek oliwy do panierki sprawia, że panierka lepiej przylega). Bułkę tartą wymieszaj z solą i parmezanem. Plastry cukinii maczaj w jajku i obtaczaj w tartej bułce, smaż na gorącej oliwie na złoty kolor.

wtorek, 05 maja 2009

Uwielbiam maj... po długim okresie, zwanym przeze mnie "przednówkiem", kiedy w sklepach były tylko marokańskie pomidory i sałata lodowa, można wreszcie rozkoszować się smakiem świeżych warzyw. Nie wiem czemu, bo nie znam się na ogrodnictwie, ale pomidory z Polski smakują zupełnie inaczej niż te z Maroka czy Hiszpanii. Jest pyszna, szczypiąca w język rzodkiewka, chrupiąca sałata, botwinka na mój ulubiony chłodnik, no i oczywiście szparagi! Są smaczne we wszystkich konfiguracjach, ale moim zdaniem najlepsze są najprostsze sposoby na ich przygotowanie. Smakują mi gotowane na parze, smażone z czosnkiem na patelni (przepis tutaj), a dziś przygotowałam szparagi pieczone z oliwą.

Składniki:

szparagi - u mnie białe i zielone; najlepiej jak najcieńsze

oliwa z oliwek extra vergine

Umyj szparagi, odetnij im zdrewniałe końcówki (na około 2-3 palce długości). Białe szparagi obierz ze skórki - zielone można zostawić, bo skórka jest bardzo delikatna. Wysmaruj oliwą naczynie żaroodporne i ułóż w nim szparagi. Polej je oliwą i wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Jeśli boisz się, że wyschną, możesz nakryć je folią aluminiową. Piecz przez około 30 minut.

Takie szparagi można podawać  jako dodatek do obiadów, bądź też osobne danie, z różnymi dipami, tartym parmezanem, lub zasmażką z masła i bułki. Ja najbardziej lubię takie szparagi "saute".  

niedziela, 03 maja 2009

Utarło się przekonanie, że pizza jest niezdrowa i stanowi tzw. "junk food" - owszem, jeśli robimy pizzę z białej mąki, i dodajemy do niej mnóstwo tłuszczu w postaci mięsa i sera. Ponieważ mam w domu miłośników pizzy, staram się, żeby była ona jednak nieco zdrowsza, skoro już co najmniej raz na dwa tygodnie pojawia się na naszym stole. Czasami oczywiście robimy rodzinny wypad do pizzerii, gdzie zajadamy się smaczną i "niezdrową" pizzą, ale jeśli już robię ją w domu, to najczęściej według poniższego przepisu.

Składniki:

Ciasto:

500 g mąki pełnoziarnistej (najczęściej używam mąki graham 1850, ale ostatnio pomieszałam pół na pół z orkiszową i ciasto wyszło mi bardzo pyszne)

70 g drożdży (potrzeba dużo, żeby podnieść dość ciężką mąkę)

1/2 łyżeczki soli morskiej

50 ml oliwy z oliwek

ciepła woda

łyżeczka cukru lub fruktozy 

Sos:

mały słoiczek koncentratu pomidorowego

oliwa z oliwek

łyżeczka octu balsamicznego lub winnego

łyżeczka cukru

1/2 łyżeczki soli

czosnek, oregano, bazylia 

Do nałożenia:

500 g pieczarek

1 cebula 

3 strąki różnokolorowej papryki

suszone pomidory z oliwy

oliwki zielone i czarne 

kapary

tarty ser (symbolicznie do posypania) 

Najpierw trzeba przygotować zaczyn: drożdże rozetrzyj z cukrem, dodaj troszkę ciepłej wody i łyżeczkę mąki, dobrze wymieszaj i odstaw na 30 minut w ciepłe miejsce. Następnie wymieszaj mąkę z solą, dolej oliwę i przygotowany zaczyn. Stopniowo dodawaj ciepłą wodę, tak aby otrzymać odpowiednią konsystencję ciasta (ja zazwyczaj robię dość luźne ciasto, gdyż po upieczeniu jest bardziej miękkie). Ciasto wyrabiaj co najmniej 5 minut mikserem na najwyższych obrotach lub 15 minut ręcznie. Następnie nakryj je lnianą ściereczką i odstaw do wyrośnięcia - co najmniej na godzinę.

Pieczarki pokrój na plasterki, cebulę posiekaj w piórka i uduś razem na oliwie. Składniki sosu wymieszaj i podgrzej. Ciasto na pizzę rozwałkuj (z powyższych proporcji wychodzą mi dwie pizze o średnicy około 25 cm), posmaruj ciepłym sosem i nałóż pieczarki. Następnie udekoruj w dowolny sposób pozostałymi składnikami i posyp odrobiną sera. Piecz przez około 30 minut w 180 stopniach.

 

wtorek, 21 kwietnia 2009

Od razu zaznaczę, że nie przepadam za risotto - głównie dlatego, że jedząc je nie mogę uwolnić się od myśli o kaloriach i indeksie glikemicznym ;) Niestety nie należę do osób, które mogą sobie bezkarnie pozwolić na jedzenie wszystkiego, różne diety sprawiły, że są potrawy, których po prostu nie mogę zjesć. Dostałam jednak paczkę ryżu arborio i postanowiłam wypróbować przepis na risotto, mam wrażenie, że jest to jeden z lżejszych przepisów. Pochodzi z "Kuchni włoskiej".

Składniki:

30 g suszonych grzybów

1 drobno pokrojona, nieduża cebula

1 szklanka ryżu arborio

125 ml wytrawnego białego wina

ok. 1 l wywaru warzywnego (może być z kostki)

szczypta soli

oliwa z oliwek (około 4 łyżki)

zielona pietruszka do posypania

Namocz grzyby w szklance ciepłej wody przez 15 minut. Osącz grzyby, zachowując wodę, i pokrój je w paski. W rondlu rozgrzej oliwę, dodaj cebulę i podsmażaj ją do miękkości na małym ogniu. Dodaj grzyby, smaż 2-3 minuty. Wsyp ryż i mieszaj przez 2 minuty na średnim ogniu, aż wchłonie oliwę. Następnie wlej wino, a potem stopniowo dolewaj wodę z moczenia grzybów i wywar, cały czas mieszając. Powinno zająć to około 20 minut - jeśli ryż będzie prędzej miękki, nie musisz dodawać całego wywaru (mnie zostało około połowy). Gotowe danie posyp pietruszką, możesz też podac do posypania starty parmezan.

 

wtorek, 03 lutego 2009

Polecam Wam te kotlety, jeśli macie ochotę na obiad bezmięsny - smakują wybornie. Kasza gryczana nadaje im lekko orzechowy smak, można też poszaleć z przyprawami. 

Składniki:

200 g ugotowanej na miękko kaszy gryczanej

100-150 g zielonej soczewicy (może być z puszki)

1 cebula

2 jajka

bułka tarta

oliwa do smażenia 

sól, pieprz, ewentualnie inne przyprawy, np. majeranek, gałka muszkatołowa

Ugotowaną kaszę ostudź (musi być naprawdę miękko ugotowana, gdyż inaczej kotlety będą się rozpadać w czasie smażenia). Soczewicę ugotuj i ostudź, albo osącz z zalewy, jeżeli używasz puszkowej. Wymieszaj kaszę z soczewicą. Cebulę drobno posiekaj i usmaż na oliwie na złoty kolor, dodaj do masy. Wbij jajka, wymieszaj. Jeśli masa nie będzie chciała się sklejać, dosypuj stopniowo bułkę tartą, tak, aby otrzymać odpowiednią konsystencję do formowania kotletów. Kotlety obtaczaj z wierzchu w bułce tartej i smaż na oliwie na złotobrązowy kolor. Pasują świetnie do puree z ziemniaków, sosu grzybowego lub pieczarkowego.

 

 
1 , 2 , 3
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes
Materiały (w szczególności: zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki) zawarte na niniejszej stronie chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp. wymaga zgody. Page copy protected against web site content infringement by Copyscape Akcja: Nie kradnij zdjęć! Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...