Pan Bóg stworzył jedzenie, a diabeł kucharzy. J. Joyce Blog wolny od reklam.
sobota, 31 grudnia 2011

Jeżeli chodzi o wypieki, ostatnio mam pecha, bo ciągle mi coś nie wychodzi i psuję nawet takie ciasta, które zawsze wychodziły idealnie. Trochę więc zniechęciłam się do pieczenia i chyba na jakiś czas ograniczę się do gofrów, lub muffinek, które wychodzą zawsze. Ciasto w tym wpisie miało być właściwie Falami Dunaju i te fale nawet trochę widać, ale zupełnie nie wyszedł mi krem budyniowy. Tak więc zamiast Fal Dunaju, jest ciasto z wiśniami.

Składniki:

3 jajka 

150 g cukru

150 ml oleju

150 ml mleka

2 szklanki mąki

3 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki kakao

2 łyżki mleka

350 g mrożonych wiśni 

Składniki na polewę:

1,5 tabliczki czekolady deserowej

50 g masła

2 łyżki kremówki

mielone migdały

Oddziel żółtka od białek, białka ubij na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawaj cukier, a następnie żółtka. Powoli wlewaj olej, wciąż ubijając. Przesiej mąkę z proszkiem i stopniowo dosypuj do ciasta na przemian z dolewaniem mleka. Gotowe ciasto podziel na pół, do jednej części dodaj kakao i 2 łyżki mleka. Do niedużej blaszki (najlepiej 20 x 20 cm) wlej jasne ciasto, na wierzch wylej ciemne i delikatnie rozprowadź po powierzchni. Wiśnie (bez rozmrażania) lekko powciskaj na powierzchni ciasta. Piecz około 40-45 minut w 180 stopniach.

Czekoladę, masło i kremówkę rozpuść na parze, polej ciasto, posyp mielonymi migdałami.

 

Na Nowy Rok 2012 przesyłam wszystkim najlepsze i najsłodsze życzenia!  

sobota, 24 grudnia 2011

 

Najlepsze życzenia spokojnych, rodzinnych świąt, wspaniałych prezentów, smacznych potraw na świątecznym stole, oraz wytchnienia od codziennej gonitwy dla wszystkich Czytelników bloga Kuchnia pod Świerkami!

Ania 

10:37, gania76
Link Komentarze (5) »
czwartek, 22 grudnia 2011

Przepis na tę wspaniałą sałatkę znalazłam na fantastycznym blogu Smaczna Pyza. Dzisiaj zaniosłam ją na szkolną Wigilię w klasie syna i muszę powiedzieć, że zrobiła furorę - wszyscy wypytywali o recepturę. Moim zdaniem sekretem pysznego smaku jest gruszka, która jakoś bardziej pasuje do śledzia konsystencją niż twarde jabłko. Poza tym ciekawy jest sposób ułożenia śledzia i buraczków - w tradycyjnych warstwowych sałatkach z burakiem odstrasza mnie to, że warstwy mieszają się i chociaż smakuje dobrze, to wygląda nie za ciekawie. Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na świąteczną sałatkę, ta będzie jak znalazł :)

Składniki:

6 podwójnych filetów śledziowych marynowanych w occie (a la Bismarck)

1 duży ziemniak

1/2 białej cebuli

2 - 3 łyżki majonezu

3 łyżki jogurtu naturalnego typu greckiego

1 duży burak

1,5 gruszki

50 g żurawiny (świeżej lub mrożonej)

1/2 cebuli czerwonej

1 łyżka oliwy

ok. 2 łyżki cukru

do smaku: sól, pieprz mielony ziołowy

2 łyżki natki pietruszki

Ziemniaka i buraka ugotuj w mundurkach (do miękkości), ostudź. Ziemniaka pokrój w dużą kostkę, buraka zetrzyj na grubej tarce.

Filety śledziowe osącz z zalewy, obierz ze skórki, pokrój na kawałki. Pół gruszki obierz ze skórki, pokrój w kostkę. Cebulkę drobno posiekaj, przelej wrzątkiem na sicie (tak przygotowana cebula nie „przypomina” o sobie kilka godzin później). Wymieszaj jogurt z majonezem, następnie zmieszaj ze śledziami, ziemniakiem, gruszką i białą cebulą. Dopraw do smaku pieprzem ziołowym, odstaw na kilka godzin (najlepiej na całą noc, żeby smaki się przegryzły).

Drugą gruszkę pokrój, wrzuć do rondelka razem z żurawiną, zasyp cukrem i smaż do momentu, aż sos się zredukuje. Dodaj czerwoną cebulkę (przygotowaną tak samo jak wyżej) i buraki, wymieszaj z łyżką oliwy, i również odstaw na jakiś czas.

Na talerzu układaj naprzemiennie warstwy sałatki śledziowej i buraczków. Posyp zieloną pietruszką.

 

poniedziałek, 19 grudnia 2011

To ciasto jest bardzo popularne na blogach i kulinarnych stronach internetowych. Jeżeli nie możecie się zdecydować, czy wolicie na święta sernik, czy też makowiec - to jest wypiek dla Was. Ja zdecydowanie wolę makowce, ale dla odmiany może być i seromakowiec. Poniższy przepis jest kompilacją kilku, które czytałam. Przy wykonaniu warstwy makowej poszłam na łatwiznę i skorzystałam z gotowej masy z puszki. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tego ciasta, dotyczy spodu - krucha część pomimo uprzedniego podpieczenia jednak "siadła" trochę pod ciężarem masy makowej. Myślę, że jeżeli chcecie oszczędzić sobie pracy, spokojnie można zrobić seromakowiec na spodzie ciasteczkowym.

Składniki:

Ciasto: 

0,5 kg mąki

3 żółtka

250 g masła

0,75 szklanki cukru

2 łyżki śmietany

0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa makowa:

puszka (850 g) gotowej masy makowej

2 jajka

100 g mielonych migdałów

ewentualnie dodatkowe bakalie

Masa serowa:

500 g zmielonego twarogu

3 jajka

100 ml kremówki (30%)

1 opakowanie budyniu waniliowego

100 g masła 

100 g cukru pudru

3 łyżki śmietany 18%

ekstrakt waniliowy (łyżeczka) lub cukier waniliowy

Przygotowanie ciasta:

Posiekaj masło z mąką, proszkiem i żółtkami. Dodaj cukier i śmietanę, szybko zagnieć ciasto, włóż je na godzinę do lodówki. Następnie podziel na dwie części - większą i mniejszą. Mniejszą część odłóż do lodówki (może to być kulka wielkości dużej mandarynki), a większą rozwałkuj i wyłóż na blachę 20x25 cm, uprzednio wyścieloną papierem do pieczenia. Podpiecz spód przez 10-12 minut w 190 stopniach.

Przygotowanie masy makowej:

Oddziel żółtka od białek, z białek ubij pianę. Masę makową zmieszaj z mielonymi migdałami, możesz też dodać garść bakalii. Dodaj żółtka, dobrze wymieszaj. Na końcu dołóż do naczynia ubite białka i delikatnie wymieszaj. Gotową masę wyłóż na podpieczony spód.

Przygotowanie masy serowej:

Ubij kremówkę. Miękkie masło ucieraj mikserem, aż stanie się białe i puszyste. Dodaj cukier puder, ucieraj jeszcze przez jakiś czas. Dodawaj po jednym jajku, nie przerywając ubijania. Na końcu dosyp budyń. Do uzyskanej masy dorzucaj stopniowo ser, następnie dolej śmietanę 18%. Masę serową wymieszaj delikatnie z ubitą kremówką. Wylej masę na ciasto.

Pozostały kawałek ciasta rozwałkuj i pokrój na paseczki. Na masie serowej ułóż ozdobną kratkę. Wstaw ciasto do piekarnika nagrzanego na 190 stopni. Po 10 minutach zmniejsz temperaturę do 150 stopni i piecz ciasto jeszcze przez godzinę. Po zakończeniu pieczenia nie wyjmuj ciasta z piekarnika, dopóki całkiem nie ostygnie. Moim zdaniem najlepszego smaku nabiera 2 dni po upieczeniu, po porządnym schłodzeniu w lodówce.

 

sobota, 17 grudnia 2011

Dzisiejszy przepis nie jest związany z nadchodzącym Bożym Narodzeniem, ale może świetnie nadać się na kolację sylwestrową, zwłaszcza że jest to danie ekspresowe i przyrządzenie go zajmuje właściwie tyle czasu, ile trwa ugotowanie makaronu. Fakt, że jest tam chyba milion kalorii, pominę milczeniem ;)

Składniki na 2 porcje:

czarny makaron w odpowiedniej ilości na 2 osoby 

300 g mrożonych krewetek 

2 łyżki oliwy

1 ząbek czosnku

100 ml śmietany 30%

250-300 g gorgonzoli

świeżo mielony pieprz

Ugotuj makaron. W trakcie jego przygotowania, krewetki (nie rozmrożone) umieść w durszlaku i przelej wrzątkiem. Podgrzej oliwę i wrzuć na patelnię zmiażdżony ząbek czosnku. Podgrzewaj go przez jakiś czas, następnie wrzuć krewetki i smaż przez 3 minuty. Nadmiar wody odlej, a na patelnię dodaj śmietanę i pokruszony ser. Podgrzewaj wszystko na małym ogniu, do momentu, aż ser się rozpuści. Dorzuć ugotowany i odcedzony makaron, wszystko razem wymieszaj i rozłóż na talerze. Posyp świeżo zmielonym pieprzem i podawaj.

   

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Jest to właściwie mój stary przepis, który odrobinę zmodyfikowałam. Wydaje mi się, że po wprowadzonych zmianach jest lepszy, a poza tym naprawdę zawsze wychodzi. Dodatek alkoholu sprawia, że ciasto lekko się ścina i bakalie nie opadają na dno. Kolejna zmiana to połączenie smalcu z masłem (w poprzednim przepisie było samo masło), co moim zdaniem zapobiega wyschnięciu ciasta. Może ktoś skorzysta z tego przepisu przed świętami - ten keks można upiec nawet tydzień wcześniej, ponieważ można go zamrażać. 

Składniki:

1 szklanka białek (ok. 8-10 białek)

1 szklanka cukru

po 125 g masła i smalcu, stopionych (razem ma być 250 g)

3/4 szklanki ciepłego mleka

cukier waniliowy

3 szklanki mąki

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

50 ml wódki lub rumu

mieszanka keksowa - ok. 200 g

Ubij pianę z białek, dodaj cukier, ubij na lśniącą masę. Wlej przestudzone masło i smalec, stopniowo miksując, dodawaj po trochu mleko i mąkę z proszkiem. Na końcu powoli wlej alkohol. Bakalie obsyp mąką na sicie i wsyp do ciasta, wymieszaj łyżką. Piecz około godziny w 200 stopniach. Jeżeli keks zacznie przyrumieniać się z zewnątrz, a podejrzewasz, że może być jeszcze surowy w środku, nakryj go papierem lub folią aluminiową (usuń ją 10 minut przed końcem pieczenia). Można też delikatnie nakłuć keks patyczkiem, aby sprawdzić, czy się dopiekł.

 

sobota, 10 grudnia 2011

Puk, puk.. po długiej przerwie wracam na bloga! Ciekawe, czy ktoś tu jeszcze zagląda? Na powitanie zapraszam na tort. Upiekłam go na urodziny męża i muszę powiedzieć, że był to strzał w 10 - dawno nie jedliśmy tak pysznego tortu. Myślę, że ten przepis wykorzystam jeszcze nie raz. Inspiracją było ciasto "dzień i noc", które znalazłam na blogu Dagmary. Jedyną uwagą, jaką mam, jest fakt, że wyszła mi przerażająca ilość masy serowej, tak więc oprócz przełożenia blatów biszkoptowych uzyskałam jeszcze dwa pucharki do zjedzenia na deser. Poza tym zdecydowanie polecam! Zdjęcie niestety nie oddaje uroku tego wspaniałego wypieku, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że sfotografowałam "najostatniejszy" (cytując mojego syna) kawałek tortu.

Składniki blatu czekoladowego:


5 jajek
200g cukru
100g mąki pszennej
tabliczka (100g) gorzkiej czekolady
1 łyżeczka proszku do pieczenia
4 łyżki mleka

Składniki kremu serowo-czekoladowego:
5 jajek
2 łyżki cukru
600g twarogu półtłustego dwukrotnie zmielonego
3 tabliczki (300g) białej czekolady
6 łyżeczek żelatyny + ¹⁄³ szklanki zimnej wody + ok. ¹⁄³ szklanki wrzątku
300ml śmietany kremówki


Składniki warstwy owocowej:
500g owoców (maliny, brzoskwinie) - u mnie mrożone maliny
2 op. galaretki o wybranym smaku, dopasowanym do owoców

Przygotowanie biszkoptu: Czekoladę rozpuść w gorącej kąpieli z dodatkiem 4 łyżek mleka. Białka ubij z cukrem na sztywną pianę. Żółtka wymieszaj z przestudzoną czekoladą i delikatnie połącz z ubitymi białkami. Dodawaj porcjami mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ciasto wyłóż na przygotowaną formę o wym 28x40 cm wyłożoną papierem do pieczenia. Piecz w piekarniku nagrzanym do temp. 180°C ok. 30 minut. Gotowy biszkopt wystudź i pokrój na blaty.

Przygotowanie kremu: Czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej. Żelatynę zalej zimną wodą, a gdy napęcznieje rozpuść w jak najmniejszej ilości wrzątku. Jajka (uprzednio umyte i sparzone wrzącą wodą) ubij z cukrem na parze. Ubijając dodawaj porcjami rozpuszczoną czekoladę i żelatynę. Tak przygotowaną masę dodawaj porcjami do zmielonego sera stale miksując. Śmietanę ubij na sztywną pianę i delikatnie połącz ją z masą czekoladowo-serową. Uzyskanym kremem przełóż blaty - trzeba to robić szybko, bo krem momentalnie zastyga. Odstaw ciasto na jakiś czas do lodówki, aby dobrze stężało. 

Galaretki przygotuj zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ułóż owoce na torcie i zalej gęstniejącą galaretką. Następnie włóż ciasto do lodówki najlepiej na 24 godziny.

 

piątek, 16 września 2011

Nadchodzący weekend zapowiada się całkiem ładnie. Kto wie, może to już ostatni raz, aby urządzić grillowanie na łonie natury? Miłośników połączenia mięsa z owocami zapraszam więc na pyszne szaszłyki z grilla.

Składniki na 4 duże szaszłyki:

300 g filetu z piersi indyka lub kurczaka 

jeden świeży ananas

8 moreli lub nektarynek

50 g suszonych śliwek (mogą być również świeże śliwki, np. węgierki)

2 cebule cukrowe

Marynata:

50 ml oliwy

2 łyżki płynnego miodu

2 łyżki sosu sojowego

1 łyżka octu balsamicznego

1/2 łyżeczki białego pieprzu 

szczypta pieprzu cayenne

łyżeczka majeranku 

Mięso pokrój w dużą kostkę. Wymieszaj składniki marynaty i włóż do niej mięso na co najmniej dwie godziny. Ananasa obierz i pokrój w kostkę, cebulę pokrój na kawałki, morele podziel na połowy i usuń pestki. Wyjmij mięso z marynaty, lecz zalewę zachowaj. Nabijaj składniki szaszłyków na patyczki w dowolnej kolejności, następnie posmaruj zachowaną zalewą. Grilluj z początku na górnym poziomie grilla, pod koniec schodząc niżej. W czasie grillowania również możesz smarować szaszłyki marynatą.

 

wtorek, 13 września 2011

Dzisiaj jeszcze przepis wakacyjny - tym razem nie danie restauracyjne, a wykonane przeze mnie w Portugalii. Dostępność świeżych owoców morza umożliwia eksperymenty kulinarne, i tym razem zdecydowałam się na wypróbowanie omułków, czyli inaczej mówiąc muli, które bardzo lubię. W portugalskich sklepach można je kupić świeże lub mrożone, w Polsce niestety widzi się je rzadko i są do tego dość drogie. Szkoda, ponieważ są bardzo pyszne i można wyczarować z nich proste i szybkie danie. Na marginesie dodam też, że ostre papryczki dostępne w Portugalii są NAPRAWDĘ bardzo ostre - do tego stopnia, że trzeba kroić je w gumowych rękawiczkach, a podczas krojenia drapie w gardle :) 

Składniki:

spaghetti

ok. 400 g muli

1 duży ząbek czosnku

1 bardzo ostra papryczka  

oliwa z oliwek

150 ml białego wina

pęczek zielonej pietruszki

Posiekaj czosnek i pokrój papryczkę. Włóż je do dużego, płaskiego rondla na zimną oliwę i podgrzewaj na niewielkim ogniu przez 3-4 minuty. Następnie wrzuć mule, dolej wino, lekko zwiększ ogień i nakryj rondel pokrywką. Zostaw mule na kilka minut, żeby się poddusiły (pamiętaj, żeby wyrzucić zamknięte muszle). W międzyczasie ugotuj makaron. Po kilku minutach zdejmij pokrywkę z rondla i zostaw rondel odkryty, żeby sos trochę odparował. Do rondla wrzuć ugotowany makaron, wymieszaj, posyp posiekaną pietruszką i podawaj.

 

czwartek, 08 września 2011

Zabieram się drugi raz do stworzenia wpisu na temat kuchni portugalskiej, ponieważ pierwszą, ukończoną wersję zjadł Blox i prawie godzina pracy poszła na marne. Mam nadzieję, że tym razem się uda...

Wakacje w Portugalii były fantastyczne, głównie dlatego, że jest to przepiękny kraj, a także dzięki jego wspaniałej kuchni. Rzadko gdzie można zetknąć się z taką różnorodnością ryb i owoców morza, które są nie tylko świeże, ale do tego jeszcze wcale nie są drogie. Nic więc dziwnego, że przez 12 dni w Portugalii jadłam prawie wyłącznie dania rybne. Nawet zwyczajne sardynki w puszce są o wiele lepsze niż w Polsce!

Wakacje spędzaliśmy na wybrzeżu Algarve, gdzie w każdym miasteczku znajduje się mnóstwo restauracji rybnych. Podaje się też mięso. Najczęściej chyba serwowanym daniem mięsnym jest kurczak piri-piri, marynowany w ostrej oliwie.

Posiłek w restauracji rozpoczyna się od tzw. couverts, czyli od przystawek. Kelner przynosi je do stolika niezależnie od tego, czy zamawiamy je, czy też nie. Jeśli więc nie mamy ochoty zapłacić rachunku większego nawet o 10 euro, trzeba poprosić kelnera, żeby przystawki zabrał. Zazwyczaj podaje się chleb, słone masło, pastę rybną lub pasztet, smażone sardynki, oliwki z czosnkiem i marchewką, lub sałatkę, np. z ośmiornicy.

 

W miejscowości, w której byliśmy, prawie każda restauracja miała przed wejściem witrynkę z wystawionymi w niej rybami, które można tego dnia zjeść. Czasami także do stolika podchodzi kelner z tacą, na której prezentuje ryby. Wiele restauracji ma też wolno stojący grill i ryby wybrane przez gości są od razu grillowane.

 

Ponieważ gatunków ryb jest tam zatrzęsienie, większość z nich była nam kompletnie nieznana. Po przyjeździe od razu sięgnęłam po odpowiedni słownik i teraz już wiem, że ta pierwsza ryba z przegu to karmazyn, a ta obok to lucjan. Oprócz tego popularne są okonie morskie, łososie, tuńczyki, sardynki, żabnice, makrele i dorsze (te ostatnie jadane są przez Portugalczyków po wysuszeniu i zasoleniu; taki dorsz nazywa się wtedy bacalhau i jest to narodowe danie portugalskie - my nie odważyliśmy się spróbować). Z powyższych ryb wybraliśmy lucjana i oto jak wyglądał po przyrządzeniu:

Jest to bardzo smaczna ryba o białym, delikatnym mięsie. Prawdziwy rarytas! Oprócz tego, miałam też przyjemność zjeść filet z tuńczyka w sosie cebulowym.

Jednak najszerzej znanym daniem portugalskim jest cataplana, czyli rodzaj dania jednogarnkowego. Nazwa pochodzi od naczynia, w którym się cataplanę przyrządza - jest to garnek w kształcie muszli, z pokrywką, i w tym garnku danie pojawia się na stole. Istnieje mnóstwo wersji cataplany, może być rybna, może być z ryb i owoców morza, może być też z dodatkiem mięsa i kiełbasy. Niezmiennie jednak dodaje się ziemniaki, sos pomidorowy i świeżą kolendrę. Danie na zdjęciu poniżej nosiło nazwę "cataplana from the sea" i składało się z żabnicy, muszli i krewetek.

Jeśli chodzi o inne owoce morza, to mieliśmy okazję spróbować krewetek tygrysich. Jedna taka krewetka mierzy ok. 25 cm i waży ok. 400 gram, więc spokojnie starcza za posiłek dla jednej osoby. Ma jedną wadę, a mianowicie trudno jest ją elegancko zjeść, ale zdecydowanie smakuje super!

 

Urzekła nas też ośmiornica, nosząca w karcie nazwę "octopus Lagereiro style". Była to ośmiornica zgrillowana, a następnie podduszona z czosnkiem, oliwą i marynowaną papryką, podawana z ziemniakami. Rewelacja - najlepsza ośmiornica, jaką kiedykolwiek jedliśmy.

Popularne są również szaszłyki z ryb i owoców morza w różnych kombinacjach, z dodatkiem cebuli i papryki. Nazywane są "fish / seafood kebabs". Jest także ryż z owocami morza, w stylu hiszpańskiej paelli, a także różnego rodzaju makarony z muszlami, krewetkami, itd.

Jeśli chodzi o desery, to bardzo smakowała nam tarta figowa, i mam zamiar poszperać w internecie w poszukiwaniu przepisu na nią.

Hitem jednak okazały się babeczki, z których słynie Lizbona. Nazywane są pasteis de nata lub pasteis de Belem. Pieczone są z ciasta francuskiego i wypełniane jajecznym kremem waniliowym (custard). Najlepiej smakują na ciepło! W Lizbonie serwowane są w każdej cukierni, ponieważ jest to ciastko tak charakterystyczne dla Lizbony, jak rogale marcińskie dla Poznania. Niemniej jednak, tylko jedna cukiernia w dzielnicy Belem szczyci się wytwarzaniem babeczek według oryginalnego osiemnastowiecznego przepisu.

Do babeczek najlepiej pasuje kawa, z tym jednak wiąże się zabawna historia. Żeby zamówić kawę z dużym mlekiem, trzeba prosić o um galao. Kiedy zamawialiśmy latte, w większości kawiarni nikt nie wiedział, o co nam chodzi :) Dopiero lektura odpowiedniej części przewodnika pomogła wyjaśnić błąd i odtąd już zawsze zamawialiśmy galao

Na gorące dni najlepsza jest jednak sangria, podawana w Portugalii z jabłkami, bananami, cytrynami i listkami mięty. Można też natknąć się na sangrię z białego wina.

Podsumowując, wakacje w Portugalii były niezwykle udane i z całą pewnością jest to kraj, do którego będziemy wracać. Jeśli macie ochotę poczytać więcej o tej podróży, zapraszam na mój główny blog, gdzie ukazała się krótka relacja. Będę też stopniowo uzupełniać mój blog podróżniczy, na który też zapraszam. W kolejce czekają już przepisy do opublikowania, tak więc zaczynam kolejny sezon gotowania w Kuchni pod Świerkami. Do zobaczenia! 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes
Materiały (w szczególności: zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki) zawarte na niniejszej stronie chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp. wymaga zgody. Page copy protected against web site content infringement by Copyscape Akcja: Nie kradnij zdjęć! Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...